Jedno miejsce na każdy dokument
Mail, skan z telefonu albo faktura z KSeF — wszystko ląduje w tym samym rejestrze, z datą i opisem.
Faktury kosztowe krążą mailem, część leży u handlowca, a księgowa dzwoni po brakujące dokumenty. Buduję jedno miejsce, do którego trafia każdy dokument, i automatyczne przekazanie do biura rachunkowego. Nie zmieniasz księgowej ani jej programu — porządkujesz to, co dzieje się przed nią.
Zaczynamy od jednego miejsca, w którym dziś ginie czas. Każdy kolejny moduł korzysta z tej samej mapy danych i uprawnień.
Mail, skan z telefonu albo faktura z KSeF — wszystko ląduje w tym samym rejestrze, z datą i opisem.
Dokumenty idą do biura automatycznie, w ustalonym rytmie. Koniec z telefonami o brakujące faktury przed terminem.
Rejestr pokazuje, co już poszło do księgowej, a czego jeszcze nie ma — zanim zadzwoni z pytaniem.
Diagnoza za 690 zł trwa 3 dni i kończy się mapą procesu, wyliczeniem kosztu ręcznej pracy oraz planem pierwszego modułu. Kwota jest w całości odliczana od wdrożenia.
Sprawdzamy, którędy dziś płyną faktury: skrzynki, komunikatory, papier. Ustalamy jedno miejsce docelowe.
Podpinamy KSeF, rejestr dokumentów i automatyczne przekazanie do biura. Zakres zamknięty i wyceniony przed startem.
Po pomiarze dokładamy płatności, monity albo panel z kosztami — bez przepisywania fundamentu.
Role, audit log, backup i procedura obsługi błędów są ustalane razem z przepływem — nie jako dopisek po awarii.