Co się zmieniło 2 sierpnia
Zaczął obowiązywać art. 50 unijnego rozporządzenia o sztucznej inteligencji — część nazywana obowiązkami przejrzystości. W jednym zdaniu: jeśli między Tobą a klientem stoi system AI, klient ma o tym wiedzieć. Nie musi znać modelu ani dostawcy. Musi wiedzieć, że nie rozmawia z człowiekiem.
Najczęstsze nieporozumienie, jakie słyszę: „to przepis dla firm technologicznych". Nie jest. Obowiązek dotyczy tego, kto używa systemu w kontakcie z ludźmi — czyli restauracji z czatem rezerwacyjnym, kliniki z asystentem rejestracji i sklepu z botem obsługi. Dostawca narzędzia ma swoje obowiązki, ale nie zdejmuje ich z Ciebie.
Dlaczego „asystentka Ania" jest dziś najgorszym pomysłem
Przez lata standardem projektowym było ocieplanie bota: imię, zdjęcie, ludzki ton. To działało na konwersję i dlatego rozeszło się po rynku. Od sierpnia ten sam zabieg pracuje przeciwko Tobie — bo jego celem jest wywołanie wrażenia rozmowy z człowiekiem, a to jest dokładnie ta sytuacja, którą przepis adresuje.
Widziałem to na kilku polskich stronach: bot przedstawia się imieniem pracownika, odmienia „sprawdzę to dla Ciebie" i nigdzie — ani w oknie czatu, ani w polityce prywatności — nie pada słowo o automacie. To nie jest zła wola, tylko szablon sprzed dwóch lat, którego nikt nie odświeżył.
Jak to zrobić dobrze: cztery rzeczy, nie czterdzieści
1. Informacja przed pierwszą wypowiedzią użytkownika. Nie w stopce, nie w regulaminie, nie po trzech pytaniach. Pierwsza wiadomość bota ma powiedzieć, czym jest. Jedno zdanie wystarczy — u siebie zacząłem od dosłownie takiego: „Uprzedzam od razu: jestem automatem, nie człowiekiem".
2. Jasna droga do człowieka. Ujawnienie bez eskalacji jest tylko połową roboty. Użytkownik, który usłyszy „rozmawiasz z automatem", natychmiast zapyta „to jak dotrę do kogoś żywego" — i musi dostać odpowiedź w tym samym oknie.
3. Granice tematyczne zamiast zgadywania. To już nie jest wymóg prawny, tylko higiena: asystent, który odpowiada tylko z Twojej bazy wiedzy i przekazuje resztę człowiekowi, nie wygeneruje zobowiązania, którego nie chcesz złożyć. Halucynacja o warunkach zwrotu jest droższa niż każdy chatbot.
4. Log rozmów. Jeśli kiedykolwiek będziesz musiał wykazać, że informacja o automacie faktycznie się pojawiła, potrzebujesz zapisu. Przy okazji dostajesz najlepsze źródło treści na FAQ, jakie istnieje — realne pytania klientów.
Czego ten wpis nie zastąpi
Nie jestem prawnikiem i to nie jest opinia prawna. Piszę z perspektywy osoby, która te systemy buduje i musiała sprawdzić, co z tego wynika dla kodu. Jeśli Twój przypadek jest niestandardowy — profilowanie, rozpoznawanie emocji, treści generowane masowo — to rozmowa z kancelarią, nie z wykonawcą.
Natomiast pytanie „czy mój obecny chatbot spełnia ten wymóg" jest pytaniem technicznym i na nie odpowiem. Sprowadza się do trzech rzeczy: co widzi użytkownik przed pierwszą wiadomością, czy da się z bota wyjść do człowieka i czy gdziekolwiek jest zapis rozmowy.
Jak to rozwiązałem u siebie
Czat na tej stronie jest prosty — działa na regułach, nie na modelu językowym — więc formalnie może w ogóle nie być „systemem AI" w rozumieniu rozporządzenia. Mimo to przedstawia się jako automat w pierwszym zdaniu i ma to napisane w nagłówku okna. Powód jest niesprzedażowy: trudno sprzedawać zgodność z przepisem, którego samemu się nie stosuje.
W module asystent ai z bazą wiedzy (3 900 zł, 8 dni roboczych) ujawnienie jest częścią zakresu, nie opcją do dokupienia. Tak samo jak granice tematyczne, eskalacja do człowieka i log rozmów — czyli wszystko, co opisałem wyżej.
Masz chatbota od innego dostawcy i nie wiesz, czy spełnia ten wymóg? Napisz — sprawdzę i powiem wprost. Jeśli wszystko jest w porządku, usłyszysz właśnie to.
